Nowoczesna medycyna zaczyna się w Lublinie. Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia

Nowoczesna medycyna zaczyna się w Lublinie. Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia

Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia. Rozmowa z dr n. med Grzegorzem Witkowskim
Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia. Rozmowa z dr n. med Grzegorzem Witkowskim

Współczesna edukacja medyczna wymaga czegoś więcej niż tylko wiedzy teoretycznej — potrzebuje przestrzeni, w której można bezpiecznie uczyć się odpowiedzialności, podejmowania decyzji i pracy z drugim człowiekiem. Uniwersytet Medyczny w Lublinie wychodzi naprzeciw tym wyzwaniom, oferując studentom dostęp do nowoczesnego Centrum Symulacji Medycznej, gdzie nauka spotyka się z praktyką na najwyższym poziomie. To właśnie tutaj przyszli lekarze i ratownicy medyczni zdobywają doświadczenie w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistości, rozwijając nie tylko umiejętności techniczne, ale także kompetencje interpersonalne i pewność siebie. O tym, jak symulacja zmienia oblicze kształcenia medycznego i dlaczego stanowi jeden z filarów nowoczesnej dydaktyki, na łamach BLASKU rozmawiamy z dr n. med Grzegorzem Witkowskim, profesorem uczelni, p.o. Kierownika Pracowni Symulacji Specjalistycznej i Taktycznej Katedry Edukacji Medycznej.

BLASK: Co sprawia, że Centrum Symulacji Medycznej zmienia sposób, w jaki przyszli lekarze i ratownicy medyczni uczą się medycyny?

Prof. Grzegorz Witkowski: Tutaj warto nadmienić, że warunki symulacji medycznej jesteśmy w stanie wykreować i zabezpieczyć w stu procentach. Jako osoby przygotowujące zajęcia, w których realizowane są scenariusze symulacyjne, od samego początku opisujemy rzeczywistość taką, jaką chcemy, aby była — mamy nad nią pełną kontrolę. Dzięki temu są to warunki bezpieczne i powtarzalne.

Z perspektywy studenta środowisko to jest na tyle komfortowe i bezpieczne, że nawet popełnienie błędu ma wartość — i dobrze, że do niego dochodzi. W takiej sytuacji rośnie prawdopodobieństwo wyciągnięcia rzetelnych wniosków, rozwinięcia autorefleksji oraz wdrożenia elementów zdobytych podczas zajęć do praktycznego działania.

Symulacja medyczna, a właściwie zajęcia symulacyjne, opierają się przede wszystkim na uczeniu przez działanie. Jednak „sercem symulacji” jest debriefing, czyli etap następujący po zakończeniu ćwiczeń. To właśnie wtedy dążymy do tego, aby wzbudzić w studentach autorefleksyjność — tak, aby sami potrafili ocenić, co wykonali bardzo dobrze, co poprawnie, a które obszary wymagają dalszej pracy. Dzięki temu mogą oni w kolejnych realizacjach scenariuszy wyciągać wnioski i skutecznie wdrażać zdobytą wiedzę do praktyki — zarówno podczas następnych zajęć, jak i w przyszłości, w realnej pracy z pacjentem.

BLASK: W jakim stopniu scenariusze symulacyjne odzwierciedlają realne sytuacje kliniczne i ratunkowe? Czy możemy mówić o stuprocentowym odwzorowaniu?

Prof. Grzegorz Witkowski: Myślę, że nie. Symulacja medyczna ma swoje ograniczenia i wszyscy, którzy rzetelnie korzystają z narzędzi symulacyjnych, zdają sobie z tego sprawę. Niemniej jednak wiele zależy od osoby przygotowującej zajęcia.

Warto zaznaczyć, że w warunkach naszego Centrum Symulacji Medycznej możemy wyróżnić kilka poziomów zajęć. Są to symulacje o tzw. niskiej wiarygodności, w których skupiamy się na prostych oraz bardziej zaawansowanych czynnościach, jednak wykonywanych w oderwaniu od pełnego kontekstu klinicznego. Kolejny poziom to symulacje o pośredniej wiarygodności, gdzie pojawia się już kontekst kliniczny, a zaangażowanie instruktora oraz jego reakcje w trakcie scenariusza odgrywają istotną rolę.

Najwyższy poziom stanowi symulacja wysokiej wiarygodności. W jej ramach dążymy do tego, aby studenci w maksymalnym stopniu korzystali ze wszystkich dostępnych zasobów, działając w sposób jak najbardziej zbliżony do rzeczywistości — od początku do końca, z uwzględnieniem realnego czasu trwania poszczególnych procedur. Częstą pokusą w symulacji jest skracanie pewnych działań lub przyspieszanie ich względem warunków rzeczywistych. Tymczasem, jeśli chcemy stworzyć scenariusz o wysokim stopniu realizmu, musimy założyć, że nawet pozornie proste procedury mogą wymagać znacznie więcej czasu.

Dodatkowo, w warunkach symulacji wysokiej wiarygodności studenci mają możliwość pracy z pacjentami symulowanymi. Są to osoby odpowiednio przeszkolone, które uczestniczą w zajęciach jako realni partnerzy interakcji — pacjenci, z którymi można w pełni współpracować. To niewątpliwie duża wartość tego rodzaju kształcenia.

BLASK: Jak zmieniają się kompetencje i pewność siebie po zajęciach w warunkach symulacyjnych? 

Prof. Grzegorz Witkowski: Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że zarówno kompetencje, jak i pewność siebie wyraźnie rosną. Nie chcę nikogo urazić, ale część przedstawicieli młodego pokolenia ma trudności w relacjach interpersonalnych. Zajęcia symulacyjne są natomiast doskonałym narzędziem, które pomaga przełamywać tego rodzaju bariery.

Dotyczy to zarówno pracy zespołowej — gdzie studenci są zobligowani do współpracy, komunikacji i budowania relacji zawodowych — jak i kontaktu z pacjentem oraz jego rodziną. W efekcie rozwijają oni kompetencje interpersonalne oraz zdolność radzenia sobie z własnymi ograniczeniami.

Symulacja wymaga aktywnego wchodzenia w relacje — otwartości i prowadzenia rozmowy. Mogę to potwierdzić własnym doświadczeniem dydaktycznym. Dla wielu studentów dużym wyzwaniem na początku jest rozmowa z pacjentem symulowanym, zwłaszcza gdy jest to realna osoba, a nie fantom.

To doświadczenie pozwala stopniowo budować większą pewność siebie — student przełamuje pierwsze bariery w kontakcie z drugim człowiekiem, który czuje, myśli i reaguje. Jednocześnie taka osoba odbiera studenta jako przyszłego profesjonalistę medycznego, co dodatkowo wzmacnia poczucie odpowiedzialności i kompetencji.

BLASK: Czy pamięta Pan sytuację, w której symulacja wywołała u studentów największe emocje lub stres, jak w prawdziwej sytuacji klinicznej?

Prof. Grzegorz Witkowski: To pytanie przywołuje w mojej pamięci rok 2012. Był to początek symulacji medycznej w Lublinie — działaliśmy wtedy w pracowni symulacji funkcjonującej w strukturach anatomii, w Collegium Anatomicum. W ramach projektu MEDFUTURE, którego pomysłodawcą i autorem był Prorektor, prof. Kamil Torres, realizowaliśmy dodatkowe zajęcia dla studentów.

Jednym z zadań było przeprowadzenie wyjątkowo trudnego scenariusza symulacyjnego — trudnego przede wszystkim pod względem emocjonalnym. Kluczowym elementem było podjęcie decyzji o niepodejmowaniu resuscytacji u terminalnie chorego pacjenta oraz przekazanie tej informacji jego rodzinie.

Pamiętam to również z własnej perspektywy — w tamtym czasie, jako student końcowych lat, angażowałem się w działalność Centrum Symulacji jako wolontariusz. W tym scenariuszu wcielałem się w rolę członka rodziny, który otrzymuje tak trudną wiadomość. Do dziś mam w pamięci konkretnego studenta, który przekazywał mi tę informację, oraz ogromne emocje, jakie temu towarzyszyły.

Była to niezwykle wymagająca sytuacja — dla studentów V roku, którzy wcześniej nie mieli okazji mierzyć się z tak realistycznym i obciążającym doświadczeniem. Konieczność przeprowadzenia trudnej rozmowy wywołała silne reakcje emocjonalne, łącznie z autentycznymi łzami.

Z szerszej perspektywy można powiedzieć, że dobra symulacja to taka, w której pacjent jest sztuczny, ale emocje — całkowicie prawdziwe. To doświadczenie pokazało, jak istotne jest odpowiednie przygotowanie scenariusza oraz wiarygodne odegranie ról, ponieważ właśnie wtedy reakcje studentów stają się autentyczne.

Co ważne, takie sytuacje warto przeżywać w warunkach symulowanych, gdzie można je później spokojnie omówić. Choć emocje były bardzo silne, studenci ostatecznie oceniali to doświadczenie pozytywnie — pozwoliło im ono zmierzyć się z trudną sytuacją, zweryfikować własne reakcje oraz zastanowić się, co można zrobić inaczej w przyszłości, aby udoskonalić swoje postępowanie.

BLASK: Co powoduje największy „efekt wow” u osób, które po raz pierwszy wchodzą do naszego Centrum Symulacji? 

Prof. Grzegorz Witkowski: Pracując w przestrzeni symulacyjnej od blisko 15 lat, niewiele rzeczy jest w stanie mnie jeszcze zaskoczyć, mimo że regularnie pojawiają się coraz nowsze symulatory. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla młodego adepta, który dopiero wchodzi w świat akademicki, taki „efekt wow” jest bardzo istotny.

Najczęściej wywołują go możliwości symulatorów – przede wszystkim tych, które w dużym stopniu odwzorowują fizjologię człowieka, mimikę twarzy oraz emocje. Są to urządzenia, w których unosi się klatka piersiowa, „pacjent” oddycha, mruga, a źrenice reagują na bodźce. Taki symulowany pacjent pozwala się osłuchać, a w trakcie badania można usłyszeć różne zjawiska dźwiękowe.

To właśnie te elementy budzą pierwszy zachwyt studentów – mają wrażenie, że pracują z „sztucznym pacjentem”, który w dużej mierze zachowuje się jak żywy człowiek. W kolejnym etapie pojawia się również fascynacja możliwością korzystania z realnego sprzętu klinicznego, identycznego z tym, z którym w przyszłości będą mieli do czynienia lekarze, ratownicy medyczni czy pielęgniarki w codziennej praktyce.

Ten „efekt wow” jest bardzo ważny, ale trzeba umiejętnie wyznaczyć granicę między zachwytem a realizacją celów dydaktycznych. Zależy mi na tym, aby studenci przede wszystkim się uczyli, a nie tylko byli pod wrażeniem. Jeśli skupimy się wyłącznie na efektownych elementach – „bombach, minach i karabinach” – a nie na treści kształcenia, to końcowy efekt edukacyjny będzie niewielki. Dlatego kluczowe jest zachowanie właściwych proporcji.

BLASK: W jaki sposób symulacja wpływa na bezpieczeństwo pacjentów w realnym systemie zdrowia?

Prof. Grzegorz Witkowski: Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Literatura naukowa dostarcza twardych danych, które pokazują, że osoby szkolone w warunkach symulacyjnych osiągają wyższy poziom bezpieczeństwa pacjentów. Widać to choćby w liczbie popełnianych błędów, która jest wyraźnie niższa. Dotyczy to zarówno błędów stricte technicznych, jak i nietechnicznych.

Można to dobrze zobrazować na przykładzie wdrażania różnych protokołów komunikacyjnych w ochronie zdrowia. W warunkach symulacyjnych trenuje się m.in. procedury przekazywania informacji między pracownikami medycznymi, takie jak protokół ISBAR. Badania jednoznacznie pokazują, że jeśli tego typu narzędzia są najpierw ćwiczone w symulacji, a następnie wdrażane w praktyce klinicznej, to liczba błędów wynikających z nieprawidłowej komunikacji – na przykład przy przekazywaniu informacji o stanie pacjenta – znacząco spada.

W efekcie symulacja realnie przekłada się na poprawę jakości opieki i zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów.

BLASK: Jaką rolę – w ocenie Profesora – odgrywa debriefing i dlaczego często mówi się, że to najważniejszy moment całej symulacji?

Prof. Grzegorz Witkowski: David Gaba, uznawany za ojca symulacji, jasno pokazał w badaniach, że debriefing stanowi jej kluczowy element – można powiedzieć, że jest jej sercem. Trzeba jednak podkreślić jedną istotną kwestię: debriefing powinien być prowadzony przez osoby, które mają odpowiednie kompetencje.

Nie jest to bowiem zwykłe omówienie scenariusza, wyliczenie błędów ani krótki wykład po zajęciach. Debriefing to pogłębiona, kompleksowa analiza tego, co się wydarzyło. Co więcej, im wyższy poziom debriefingu, tym mniejsza powinna być bezpośrednia ingerencja moderatora – którym w przypadku studentów jest zazwyczaj nauczyciel akademicki.

Jego istota polega na tym, aby nie podawać gotowych rozwiązań, lecz prowadzić dyskusję w sposób, który pobudza autorefleksję uczestników. Studenci powinni samodzielnie analizować przebieg sytuacji, rozumieć, dlaczego dane zdarzenia miały miejsce, oraz poszukiwać możliwych rozwiązań. Jeśli postąpili właściwie, powinni umieć to uzasadnić i wykazać, że ich działanie wynikało z wiedzy, a nie przypadku. Jeśli natomiast popełnili błąd, kluczowe jest zidentyfikowanie jego przyczyn oraz wypracowanie sposobów, które pozwolą uniknąć podobnych pomyłek w przyszłości.

Rola instruktora polega przede wszystkim na moderowaniu tej dyskusji i czuwaniu nad tym, aby uczestnicy nie dochodzili do błędnych wniosków.

Dlatego właśnie debriefing uznaje się za jedną z najskuteczniejszych form uczenia się – opiera się on na refleksji, analizie i wspólnym poszukiwaniu rozwiązań. Co istotne, te rozwiązania powinny pochodzić przede wszystkim od uczestników. Jeśli natomiast są jedynie przekazywane przez instruktora w formie gotowej informacji zwrotnej „to było dobre, to było błędne, należy zrobić to inaczej”, wówczas tracimy najważniejszą wartość tego procesu.

BLASK: Dlaczego egzaminy OSCE przeprowadzane w warunkach symulacji medycznej są tak ważne dla kształcenia medycznego?

Prof. Grzegorz Witkowski: Egzaminy OSCE nie są niczym nowym – ich historia sięga lat 70., więc mówimy już o niemal 50 latach doświadczeń. Ich znaczenie wynika przede wszystkim z tego, że do dziś nie opracowano bardziej sprawiedliwej i obiektywnej formy oceny umiejętności praktycznych.

W warunkach symulacji jesteśmy w stanie stworzyć kontrolowane, bezpieczne i powtarzalne środowisko egzaminacyjne. Oznacza to, że każdy student pracuje w bardzo podobnych warunkach, a to przekłada się na rzetelność oceny. Oczywiście pod warunkiem, że zadania egzaminacyjne są właściwie zaprojektowane – muszą odpowiadać zakładanym efektom kształcenia, a ich autor powinien dobrze znać przebieg całego procesu dydaktycznego.

Co więcej, coraz częściej podkreśla się, że to egzamin powinien wyznaczać kierunek nauczania. Najpierw należy zaplanować sposób weryfikacji umiejętności, a dopiero później dostosować do niego zajęcia. Trudno bowiem uznać za sprawiedliwe wymaganie od studentów kompetencji praktycznych, jeśli wcześniej mieli jedynie wykłady teoretyczne. Dlatego ważne jest, aby jasno komunikować oczekiwania i prowadzić zajęcia w sposób spójny z formą oraz zakresem egzaminu.

Istotnym elementem OSCE są również dobrze przygotowane listy kontrolne (checklisty), które ograniczają subiektywność oceny i pozwalają na bardziej obiektywne porównanie wyników. Dodatkowym atutem jest możliwość odwołania się od wyniku – egzaminy są nagrywane, co umożliwia weryfikację ocen i zwiększa transparentność całego procesu.

BLASK: Jak będzie wyglądać edukacja medyczna w symulacji za 5-10 lat i w jakim kierunku rozwija się  nasze Centrum Symulacji Medycznej? 

Prof. Grzegorz Witkowski: W najbliższych latach jednym z kluczowych kierunków rozwoju będzie z pewnością wykorzystanie sztucznej inteligencji. Tego trendu nie da się zatrzymać – już teraz staje się on rzeczywistością, dlatego powinniśmy skupić się na tym, aby mądrze i efektywnie wykorzystywać dostępne narzędzia.

Istotnym elementem zmian będzie także dalsze upowszechnianie egzaminu OSCE na kierunkach innych niż lekarski. Ten proces już się rozpoczął – obejmuje m.in. pielęgniarstwo, ratownictwo medyczne czy położnictwo – i można przypuszczać, że w ciągu najbliższych 10 lat OSCE stanie się standardową, a nawet wiodącą formą egzaminowania na wielu kierunkach medycznych.

Wszystko wskazuje również na to, że w przyszłości część praktyczna może zostać włączona do lekarskiego egzaminu końcowego, prawdopodobnie właśnie w formule OSCE. Niewykluczone, że podobne rozwiązania zostaną wdrożone także w innych obszarach kształcenia, a elementy tego podejścia są już widoczne w egzaminach specjalizacyjnych.

Równolegle będzie postępował rozwój technologii – symulatory staną się jeszcze bardziej zaawansowane i realistyczne. Kluczowe będzie jednak nie tylko ich posiadanie, lecz przede wszystkim umiejętne wykorzystywanie w procesie dydaktycznym. Ważnym kierunkiem jest także rozwój wirtualnej rzeczywistości, która – choć obecna od pewnego czasu – wciąż ma niewykorzystany potencjał. Można się spodziewać, że w naszym Centrum będzie ona odgrywać coraz większą rolę.

Coraz więcej osób dostrzega również, że symulacja nie konkuruje z kształceniem klinicznym, lecz je uzupełnia. Stanowi pomost między wiedzą teoretyczną a umiejętnościami praktycznymi, pozwalając łączyć je w spójną całość. Dzięki temu studenci są lepiej przygotowani do pracy w realnym środowisku.

Trzeba jednak jasno podkreślić, że Centrum Symulacji Medycznej nie zastąpi kliniki. Może natomiast oferować coś, czego często nie da się doświadczyć w praktyce – możliwość przećwiczenia rzadkich, a jednocześnie kluczowych sytuacji klinicznych w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach.

 

 

 


WYDARZYŁO SIĘ

Wydarzyło się

Rektor UMLUB i dyrektor USzD

Horyzont Zdrowia - Strategia rozwoju UMLUB i szpitali klinicznych, która integruje leczenie, kształcenie i rozwój medycyny

2026-04-29 10:12:58

Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 29 kwietnia w Collegium Novum Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Jego Magnificencja Rektor Uczelni prof. dr hab. n. med. Wojciech Załuska poinformował o rozpoczęciu prac nad projektem „Horyzont Zdrowia – Strategia rozwoju UMLUB i szpitali klinicznych, która integruje leczenie, kształcenie i rozwój medycyny”. Pierwszym krokiem służącym budowie zintegrowanego modelu współpracy między naszymi szpitalami klinicznymi jest…

Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia. Rozmowa z dr n. med Grzegorzem Witkowskim

Nowoczesna medycyna zaczyna się w Lublinie. Centrum Symulacji Medycznej wyznacza standardy kształcenia

2026-04-29 09:36:44

Współczesna edukacja medyczna wymaga czegoś więcej niż tylko wiedzy teoretycznej — potrzebuje przestrzeni, w której można bezpiecznie uczyć się odpowiedzialności, podejmowania decyzji i pracy z drugim człowiekiem. Uniwersytet Medyczny w Lublinie wychodzi naprzeciw tym wyzwaniom, oferując studentom dostęp do nowoczesnego Centrum Symulacji Medycznej, gdzie nauka spotyka się z praktyką na najwyższym poziomie. To właśnie tutaj przyszli lekarze i ratownicy medyczni…

Prorektor ds. Kształcenia i Dydaktyki, prof. dr hab. n. med. Kamil Torres pogratulował stypendystkom

Studentki Uniwersytetu Medycznego w Lublinie ze stypendiami Ministra Zdrowia

2026-04-29 07:57:19

Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała w roku akademickim 2025/2026 40 stypendiów studentom za znaczące osiągnięcia naukowe i sportowe. Rektorzy uczelni medycznych z całej Polski przedstawili łącznie 120 wniosków o przyznanie tego prestiżowego wyróżnienia.

Czy „cukier karmi raka” – ile w tym prawdy, a ile uproszczenia? Rozmowa z dr Karoliną Goral

„Dieta jest ważnym elementem terapii”. Rozmowa z dr n. med. i n. o zdr. Karoliną Goral o roli żywienia w leczeniu chorób nowotworowych

2026-04-28 07:39:48

Żywienie w chorobie nowotworowej wciąż bywa tematem pełnym mitów, uproszczeń i sprzecznych informacji. Tymczasem w praktyce klinicznej coraz wyraźniej widać, że dieta jest istotnym elementem wpływającym na jego przebieg, tolerancję oraz efekty leczenia przeciwnowotworowego. Odpowiednio dobrane postępowanie żywieniowe może wspierać organizm pacjenta na wielu etapach choroby, a w niektórych sytuacjach decydować nawet o możliwości kontynuowania terapii. O tym, jaką realną…

laureci konkursu - zdjęcie grupowe z pucharami na ściance

Polish Your Polish Competition 2026. Anglojęzyczni studenci UMLUB zmierzyli się z językiem polskim

2026-04-27 12:07:48

Na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie odbyła się kolejna edycja konkursu Polish Your Polish. W tegorocznej olimpiadzie z języka polskiego jako obcego zmierzyło się łącznie 160 anglojęzycznych studentów i studentek naszej uczelni.