Przypadek, który stał się pasją
Jak przyznaje Paulina Krukowska, wybór kierunku studiów na początku nie był oczywisty.
– Wybór ratownictwa medycznego był trochę przypadkowy. Początkowo planowałam, że – podobnie jak tata – zostanę policjantką. Wiedziałam jednak, że wykształcenie ratownika medycznego daje dodatkowe punkty podczas rekrutacji do Policji. Już po pierwszym roku studiów zrozumiałam jednak, że to właśnie ten zawód chcę wykonywać w przyszłości. Ogromny wpływ mieli na to prowadzący, którzy z pasją przekazywali nam swoją wiedzę – wspomina.
Kolejne lata studiów tylko utwierdziły ją w tej decyzji.
– Drugi rok był już całkowitym zanurzeniem się w wiedzy. Bardzo dużo dały mi praktyki, podczas których mieliśmy kontakt z wieloma ciekawymi przypadkami i mogliśmy rozwijać umiejętności manualne. Spotkałam również ludzi, którzy – podobnie jak ja – byli nastawieni na ciągły rozwój i zdobywanie nowych umiejętności.
Studia II stopnia to naturalny krok
Dziś Paulina Krukowska kontynuuje naukę na studiach magisterskich. Jak podkreśla, w ratownictwie medycznym nie można zatrzymać się na etapie studiów licencjackich. To zawód, który wymaga nieustannego poszerzania wiedzy i doskonalenia umiejętności.
Szczególnie ceni zajęcia z anestezjologii prowadzone przez lekarzy praktyków.
– Podczas ćwiczeń wykonujemy wiele czynności manualnych i zdobywamy wiedzę, która z perspektywy pracy ratownika medycznego jest bezcenna – przyznaje.
Studia II stopnia pozwalają jej lepiej zrozumieć proces leczenia pacjenta już po przekazaniu go do szpitala. Studenci uczą się m.in. intubacji, interpretacji parametrów życiowych oraz właściwego przygotowania chorego do zabiegu operacyjnego.
– Prowadzący nie ograniczają się do teorii. Dzielą się własnym doświadczeniem i pokazują, jak podejmować właściwe decyzje w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji – opowiada.
Jak zauważa, ogromną wartość mają również wielokrotnie powtarzane ćwiczenia praktyczne.
– Żeby nauczyć się prawidłowo intubować, trzeba wielokrotnie wykonywać ten zabieg. W naszej pracy zdarza się, że przez kilka miesięcy nie trafia się pacjent wymagający intubacji, dlatego tak ważne jest wypracowanie pamięci mięśniowej. Dzięki temu podczas prawdziwej akcji wszystkie czynności wykonujemy pewniej i sprawniej – tłumaczy.
Ratowniczka zwraca również uwagę, że ratownictwo medyczne jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny, dlatego ciągłe kształcenie jest koniecznością.
– Wiedza cały czas się zmienia. Co kilka lat aktualizowane są wytyczne dotyczące postępowania z pacjentem, pojawia się nowy sprzęt i nowe procedury. Musimy być na bieżąco, bo od naszej wiedzy i umiejętności często zależy zdrowie, a nawet życie pacjentów – zwraca uwagę.
Kobiety coraz śmielej wybierają ratownictwo medyczne
Jak zauważa nasza rozmówczyni, przez ostatnie lata postrzeganie kobiet w ratownictwie medycznym zmieniło się diametralnie.
Jeszcze niedawno powszechne było przekonanie, że kobieta nie poradzi sobie w pracy zespołu ratownictwa medycznego ze względu na wymagania fizyczne. Dziś ten stereotyp odchodzi do przeszłości.
– Wyjazdy w Zespole Ratownictwa Medycznego to nie tylko dźwiganie. To połączenie sprawności fizycznej, umiejętności manualnych, wiedzy i odpowiedniego podejścia do pacjenta. Samo przenoszenie pacjenta stanowi zaledwie około 20 procent naszej pracy – podkreśla.
Ratowniczka zwraca uwagę, że współczesne wyposażenie karetek oraz stosowane rozwiązania techniczne znacznie ograniczają konieczność wykonywania ciężkiej pracy fizycznej.
– Ratownik medyczny przede wszystkim bada pacjenta, rozmawia z nim, analizuje jego stan, wykonuje procedury medyczne i podejmuje decyzje. Bardzo ważne są również kompetencje miękkie – zauważa.
Jej zdaniem kobiety często wnoszą do zespołów ratowniczych wyjątkową wartość.
– Ratowniczki często wyróżniają się wysokim poziomem empatii. Szczególnie widać to podczas pracy z dziećmi, które zwykle lepiej reagują na kobietę-ratownika i chętniej z nami współpracują. Podobnie jest w przypadku kobiet, które doświadczyły przemocy – w tak delikatnych sytuacjach często łatwiej jest im otworzyć się przed drugą kobietą – tłumaczy.
Wiedza i determinacja zamiast stereotypów
Paulina Krukowska od dwóch lat pracuje zarówno w Pogotowiu Ratunkowym, jak i w Klinicznym Oddziale Ratunkowym. Przyznaje, że jednym z jej osobistych celów było pokazanie, że kobieta może z powodzeniem wykonywać zawód ratownika medycznego.
– Ten cel udało się osiągnąć. Startowałam w zawodach ratowniczych, w których odniosłam wiele sukcesów, ukończyłam studia licencjackie i kontynuuję naukę na studiach magisterskich. Dostałam się do Pogotowia Ratunkowego, choć o miejsce rywalizowałam z mężczyznami – ratownikami medycznymi. Dziś pracuję również w Klinicznym Oddziale Ratunkowym. Każde z tych miejsc daje mi nowe doświadczenia i motywuje do ciągłego rozwoju. W tym zawodzie najgorsze, co można zrobić, to uznać, że po ukończeniu studiów nie trzeba już się uczyć – podkreśla.
Do dziś pamięta swoją pierwszą akcję ratowniczą – 22-letniego motocyklistę po wypadku drogowym, który doznał urazowego zatrzymania krążenia.
– To był pierwszy tak trudny wyjazd w mojej pracy. Wtedy zrozumiałam, że wszystkie godziny spędzone na nauce i ćwiczeniu procedur miały sens. Na szczęście pracowałam z bardziej doświadczonym zespołem, od którego mogłam się wiele nauczyć – wspomina.
„Dlaczego nie pielęgniarstwo?”
Na pytanie, z jaką reakcją spotyka się najczęściej, gdy mówi o swoim zawodzie, odpowiada bez wahania:
– „Dlaczego nie pielęgniarstwo?”.
Jak zaznacza, takie pytania zadają głównie przedstawiciele starszego pokolenia. Wśród młodych osób stereotypy dotyczące „męskich” i „kobiecych” zawodów coraz częściej odchodzą do historii.
– Młodzi ludzie są bardzo otwarci. Nie zakładają już, że ratownictwo medyczne jest zawodem wyłącznie dla mężczyzn, a kobiety powinny wybierać jedynie pielęgniarstwo czy położnictwo – podsumowuje.
Fot. Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Lublinie/ Facebook