ALMA MATER: Czy faktycznie w tym momencie możemy mówić, że czeka nas epidemia krótkowzroczności?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Myślę, że możemy już używać tego określenia. Krótkowzroczność jest dużym problemem nie tylko medycznym, ale także społecznym na całym świecie. Występują jednak znaczące różnice między poszczególnymi regionami i grupami etnicznymi. Są kraje w Afryce, gdzie problem dotyczy zaledwie kilku procent populacji, natomiast w Azji krótkowzroczność może występować nawet u 90 procent społeczeństwa. Z kolei w Europie, również w Polsce, zmaga się z nią około 25–30 procent populacji.
Faktycznie obserwujemy, że jest to coraz większy problem, zwłaszcza po pandemii COVID-19, kiedy przez długi czas byliśmy zmuszeni pozostawać w domach i znacznie więcej czasu spędzaliśmy przed ekranami telefonów i komputerów.
ALMA MATER: WHO prognozuje, że w 2050 roku krótkowzroczność może dotyczyć około połowy ludzi na świecie. Czy, w opinii Pani Profesor, jest to scenariusz prawdopodobny?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Obecnie prowadzi się bardzo wiele badań populacyjnych, szczególnie w krajach azjatyckich, i rzeczywiście wskazują one, że problem jest realny, a nie jedynie wynikiem szacunków. Co prawda nie ma jednego czynnika odpowiedzialnego za rozwój krótkowzroczności. Znaczenie mają zarówno uwarunkowania genetyczne, jak i środowiskowe, jednak dokładny mechanizm jej powstawania nie został jeszcze w pełni poznany. Jest to raczej schorzenie o podłożu wieloczynnikowym.
Wiemy, że nie mamy wpływu na czynniki genetyczne. Jeżeli jedno z rodziców ma krótkowzroczność, ryzyko jej wystąpienia u dziecka wzrasta około dwukrotnie, a jeśli krótkowzroczność mają oboje rodzice – nawet czterokrotnie. Natomiast możemy oddziaływać na czynniki środowiskowe, które są modyfikowalne, i właśnie w tym obszarze mamy realny wpływ, szczególnie w kontekście zdrowia wzroku naszych dzieci.
ALMA MATER: ALMA MATER: Wspomniała Pani Profesor o krajach afrykańskich, w których problem krótkowzroczności występuje znacznie rzadziej. Chciałabym nawiązać do roli środowiska. Z jednej strony mówi się o mniejszym dostępie do nowoczesnych technologii, takich jak smartfony czy komputery, ale chciałabym zapytać również o inny aspekt. Czy dostęp do światła, a zwłaszcza ilość czasu spędzanego na świeżym powietrzu i w naturalnym oświetleniu, ma wpływ na rozwój tej wady wzroku?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Zdecydowanie tak. Jednym z głównych czynników ryzyka jest tzw. praca z bliska, czyli długotrwałe korzystanie ze smartfonów, komputerów czy innych ekranów oraz wykonywanie czynności wymagających skupienia wzroku na krótkich dystansach. Równie istotny jest brak czasu spędzanego na świeżym powietrzu. Nie chodzi wyłącznie o patrzenie w dal, ale także o korzystny wpływ naturalnego światła i przebywania na zewnątrz.
Zaleca się, aby dzieci spędzały na świeżym powietrzu około dwóch godzin dziennie, zwłaszcza w cieplejszych miesiącach roku. Przypuszcza się, że większa aktywność na zewnątrz sprzyja zwiększonemu wydzielaniu dopaminy w siatkówce, co hamuje nadmierny wzrost gałki ocznej. Jest to szczególnie istotne u dzieci, ponieważ krótkowzroczność rozwija się przede wszystkim w wyniku nadmiernego wydłużania się gałki ocznej. Gdy proces ten przebiega zbyt szybko, dochodzi do rozwoju tej wady wzroku.
Oczywiście wpływ ma także wiele innych czynników, między innymi biologicznych. Warto również wspomnieć o krótkowzroczności degeneracyjnej, która jest już chorobą oka i dotyczy około 10 procent osób z krótkowzrocznością.
Mogę natomiast jednoznacznie potwierdzić, że długotrwałe przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach oraz wielogodzinna praca przed ekranami niekorzystnie wpływają na akomodację oka i jakość widzenia. Dlatego tak ważne jest robienie regularnych przerw podczas pracy przy komputerze.
ALMA MATER: Wspomniała Pani Profesor o biologicznych czynnikach wpływających na wydłużanie się gałki ocznej. O jakie mechanizmy konkretnie chodzi?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Jednym z istotnych czynników są mechanizmy hormonalne związane ze wzrostem organizmu. Przypuszcza się również, że działanie atropiny, stosowanej w hamowaniu postępu krótkowzroczności, polega między innymi na blokowaniu receptorów muskarynowych, ponieważ jest ona ich nieselektywnym antagonistą. Nadal jednak nie znamy wszystkich mechanizmów odpowiedzialnych za rozwój krótkowzroczności.
Znaczenie ma także sposób, w jaki rośnie gałka oczna, oraz właściwości twardówki, której budowa zależy między innymi od zawartości kolagenu i proteoglikanów. Jeżeli dziecko spędza mało czasu na świeżym powietrzu, a dużo czasu poświęca na patrzenie z bliskiej odległości, na przykład na ekran telefonu czy komputera, dochodzi do uruchomienia różnych mechanizmów biologicznych i hormonalnych, które mogą sprzyjać rozwojowi krótkowzroczności.
Dlatego zaleca się, aby dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie korzystały z urządzeń ekranowych, takich jak smartfony czy tablety. W późniejszym wieku czas spędzany przed ekranami również powinien być ograniczany, najlepiej do maksymalnie dwóch godzin dziennie. Warto także zadbać o to, aby już dzieci w wieku przedszkolnym jak najwięcej czasu spędzały na świeżym powietrzu. To właśnie jest jeden z najważniejszych elementów profilaktyki, na który jako rodzice i opiekunowie mamy realny wpływ.
Oczywiście nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich czynników ryzyka. Istotną rolę odgrywają również predyspozycje genetyczne, które w pewnym stopniu determinują rozwój i długość gałki ocznej.
ALMA MATER: Dzieci i młodzież bardzo często wykorzystują smartfony, tablety i komputery do nauki. Czy można powiedzieć, że na postępującą krótkowzroczność wśród najmłodszych wpływa również sam system edukacji?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Myślę, że po części tak. Warto jednak pamiętać, że również w przeszłości, kiedy sama byłam dzieckiem, uczniowie spędzali dużo czasu nad książkami, a długotrwała praca z bliska także mogła wpływać na pogorszenie widzenia.
Należy podkreślić, że do tej pory nie udowodniono, aby samo światło niebieskie emitowane przez urządzenia takie jak smartfony, tablety czy komputery bezpośrednio powodowało rozwój krótkowzroczności. Większe znaczenie ma tutaj przede wszystkim długotrwała praca z bliska oraz ograniczenie czasu spędzanego na świeżym powietrzu.
Współczesny model edukacji, który w pewnym stopniu wymusza częste korzystanie z urządzeń elektronicznych i wielogodzinną naukę, może więc sprzyjać rozwojowi tej wady wzroku. Szczególnie dobrze widać to w krajach azjatyckich, gdzie duża presja edukacyjna wiąże się z wieloma godzinami spędzanymi na nauce, często w zamkniętych pomieszczeniach. Dodatkowym czynnikiem jest postępująca urbanizacja i ograniczony dostęp do terenów zielonych, które mają korzystny wpływ na nasz wzrok.
ALMA MATER: Jakie mamy obecnie możliwości profilaktyki i hamowania progresji krótkowzroczności?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: U osób dorosłych, po zakończeniu okresu wzrostu, nie mamy już tak dużego wpływu na rozwój krótkowzroczności. Jeśli wada jest już ustabilizowana, zazwyczaj nie ulega ona znaczącej progresji. Wyjątkiem jest grupa pacjentów z krótkowzrocznością degeneracyjną, w przypadku której wada może nadal się pogłębiać, osiągając wartości powyżej –6,00 dioptrii. Z czasem może to prowadzić do dodatkowych powikłań, takich jak odwarstwienie siatkówki, jaskra czy zaćma. Dotyczy to jednak przede wszystkim osób dorosłych.
U dzieci sytuacja wygląda inaczej, ponieważ mamy większe możliwości wpływania na rozwój krótkowzroczności i ograniczania jej progresji. Najczęściej mamy do czynienia z tzw. krótkowzrocznością tzw. „szkolną”, która zwykle rozwija się w okresie intensywnego wzrostu. , szczególnie między 10. a 14. rokiem życia. W tym czasie odpowiednie działania profilaktyczne mogą pomóc zahamować jej postęp.
Bardzo ważne są regularne, coroczne badania okulistyczne dzieci, podczas których ocenia się między innymi tempo przyrostu krótkowzroczności. Jeżeli wada zwiększa się o więcej niż –0,50 dioptrii rocznie, jest to sygnał alarmowy, który może wskazywać na konieczność wdrożenia odpowiedniego postępowania. Warto również kontrolować długość gałki ocznej — jej wydłużenie o ponad 0,2 mm rocznie również powinno zwrócić uwagę lekarza. W takich sytuacjach możemy zastosować różne metody hamowania progresji krótkowzroczności, między innymi specjalne konstrukcje okularów, soczewki kontaktowe, ortokorekcję, czyli specjalne soczewki zakładane na noc, lub atropinę podawaną w niskich stężeniach. Dobór odpowiedniej metody zawsze zależy od indywidualnej sytuacji pacjenta.
ALMA MATER: Dlaczego mimo bardzo podobnych warunków dorastania jedno dziecko może rozwinąć krótkowzroczność, a drugie nie? Czy w takich przypadkach odpowiedzią jest genetyka?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Jeżeli u jednego z rodziców występuje znaczna krótkowzroczność, szczególnie powyżej –6,00 dioptrii, to z dużym prawdopodobieństwem możemy mówić o istotnym udziale czynników genetycznych. Warto jednak podkreślić, że nie jest to zależność prosta do określenia. Trudno wskazać jeden konkretny gen odpowiedzialny za rozwój tej wady wzroku.
Obecnie okulistyka nie dysponuje jeszcze wiedzą pozwalającą wskazać jeden gen lub pojedynczy czynnik, który odpowiadałby za powstawanie krótkowzroczności. Gdyby taki czynnik był znany, prawdopodobnie moglibyśmy skuteczniej zapobiegać rozwojowi tej wady i ograniczać skalę tego problemu. Krótkowzroczność jest bowiem wynikiem współdziałania wielu różnych czynników, zarówno genetycznych, jak i środowiskowych.
ALMA MATER: Czy istnieje moment, w którym krótkowzroczność u dzieci może już tylko postępować, czy mamy możliwość wpływania na jej przebieg?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Jeżeli corocznie obserwujemy pogorszenie wzroku o więcej niż –0,50 dioptrii, jest to już sygnał alarmowy i należy rozważyć wdrożenie metod hamowania progresji krótkowzroczności.
Jedną z takich metod są specjalne okulary wykorzystujące technologię rozogniskowania, między innymi technologię D.I.M.S. Polega ona na tym, że w centralnej części soczewki znajduje się pełna korekcja wady wzroku, natomiast w jej obwodowej części umieszczonych jest wiele niewielkich segmentów optycznych, które odpowiednio ogniskują obraz na obwodzie siatkówki. Celem jest uzyskanie wyraźnego obrazu nie tylko w centrum, ale również na obwodzie siatkówki, tak aby ograniczyć bodziec sprzyjający nadmiernemu wydłużaniu się gałki ocznej.
Drugą możliwością jest stosowanie atropiny w niskich stężeniach, na przykład 0,01 procent. Obie te strategie można również łączyć — stosując jednocześnie specjalne okulary i terapię farmakologiczną.
Mamy także możliwość zastosowania ortokorekcji, czyli specjalnych soczewek kontaktowych zakładanych na noc, które czasowo modelują powierzchnię rogówki. Metoda ta również wykazuje dobrą skuteczność i jest stosowana u dzieci w celu kontroli progresji krótkowzroczności. Jeżeli tempo narastania wady jest duże, warto rozważyć wdrożenie jednej z tych metod po konsultacji z okulistą.
ALMA MATER: Jakie sygnały mogą zauważyć rodzice, które wskazują, że dziecko może mieć pogarszający się wzrok?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Większość dzieci w początkowym okresie życia ma fizjologiczną nadwzroczność, ponieważ gałka oczna rozwija się i rośnie mniej więcej do 12. roku życia. Z tego powodu wiele dzieci wymaga korekcji okularowej, a jeśli wada jest niewielka, często nie wymaga ona jeszcze korekcji, ponieważ wraz ze wzrostem gałki ocznej może się ona naturalnie zmniejszyć.
Jeżeli jednak przed 10. roku życia u dziecka stwierdzamy już krótkowzroczność, jest to sygnał niepokojący, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że wada będzie postępować i w przyszłości może osiągnąć większy stopień. U młodszych dzieci krótkowzroczność występuje rzadziej, ponieważ gałka oczna nadal znajduje się w okresie rozwoju i ma jeszcze określony zakres prawidłowego wzrostu.
Problem krótkowzroczności zaczyna być szczególnie istotny w wieku szkolnym, kiedy gałka oczna może zacząć nadmiernie się wydłużać. Rodzice powinni zwrócić uwagę na takie objawy, jak częste mrużenie oczu, pocieranie oczu, przybliżanie twarzy do książki lub ekranu, trudności z odczytywaniem tego, co znajduje się w oddali, czy siadanie bardzo blisko telewizora. Takie sygnały powinny skłonić do konsultacji okulistycznej.
ALMA MATER: Jakie są długotrwałe konsekwencje wysokiej krótkowzroczności w dorosłym życiu?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Wysoka krótkowzroczność to nie tylko wada wzroku wymagająca korekcji, ale przede wszystkim choroba całej gałki ocznej. Prawidłowa długość gałki ocznej wynosi około 23–24 mm, natomiast w przypadku wysokiej krótkowzroczności może ona osiągać nawet 26–30 mm. Takie nadmierne wydłużenie powoduje nieprawidłowe zmiany w budowie oka — twardówka staje się cieńsza i bardziej rozciągnięta, a siatkówka ulega ścieńczeniu, co zwiększa ryzyko jej odwarstwienia.
Wysoka krótkowzroczność wiąże się również z większą podatnością nerwu wzrokowego na uszkodzenia, a w konsekwencji ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia takich chorób jak jaskra, większe jest również ryzyko wystąpienia zaćmy. Konsekwencje mogą być więc bardzo poważne, ponieważ w tym przypadku problem dotyczy całej gałki ocznej, a nie jedynie samej ostrości widzenia. Sama korekcja wady wzroku — za pomocą okularów czy soczewek kontaktowych — poprawia widzenie, ale nie zmienia faktu, że oko z wysoką krótkowzrocznością pozostaje bardziej narażone na powikłania.
Warto również pamiętać, że u dzieci nieleczona lub niewyrównana różnica w wadzie refrakcji między oczami może prowadzić do niedowidzenia, czyli amblyopii. Jeżeli jedno oko dostarcza do mózgu niewyraźny obraz, szczególnie w okresie rozwoju układu wzrokowego, mózg zaczyna niejako „wyłączać” to słabsze oko. W efekcie, nawet po późniejszej korekcji, ostrość widzenia może pozostać obniżona.
Osoby z trwałym niedowidzeniem mogą mieć ograniczone widzenie obuoczne, co w przyszłości może wpływać na wybór niektórych zawodów, na przykład wymagających bardzo precyzyjnego widzenia przestrzennego, jak praca chirurga, pilota czy zawodowego kierowcy. Dlatego tak ważna jest wczesna diagnostyka i odpowiednia korekcja wad wzroku u dzieci.
ALMA MATER: Czy medycyna ma już jakieś pomysły, jak można przynajmniej częściowo wyhamować ten trend?
Prof. Katarzyna Nowomiejska: Bardzo byśmy tego chcieli, jednak głównym problemem pozostaje współczesny styl życia. Długie przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach oraz wielogodzinne korzystanie z komputerów, tabletów i smartfonów sprawiają, że coraz więcej osób rozwija krótkowzroczność. Trudno zatrzymać rozwój technologii czy zmienić ten model funkcjonowania, dlatego obawiam się, że sam trend będzie bardzo trudny do odwrócenia.
Możemy jednak podejmować działania, które pomagają ograniczyć ryzyko rozwoju i postępu krótkowzroczności. Przede wszystkim warto zachęcać dzieci do jak najczęstszego przebywania na świeżym powietrzu, ponieważ obecnie spędzają na zewnątrz znacznie mniej czasu niż jeszcze w latach 80. Równie ważne są regularne kontrole u okulisty lub optometrysty, którzy są w stanie odpowiednio wcześnie wykryć pogarszanie się wzroku i wdrożyć właściwe postępowanie. Na szczęście dostęp do tych specjalistów jest dziś znacznie lepszy niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Warto również podkreślić, że środowisko okulistyczne przywiązuje ogromną wagę do problemu krótkowzroczności, szczególnie u dzieci. Powstają organizacje naukowe, takie jak European Myopia Society (EuMyS), której przewodniczącą jest prof. Dominique Brémond-Gignac – wybitna specjalistka okulistyki dziecięcej, którą znam osobiście. Towarzystwo skupia ekspertów zajmujących się badaniami nad krótkowzrocznością oraz poszukiwaniem skutecznych metod spowalniania jej rozwoju.
Działania prowadzone są na wielu płaszczyznach. Okuliści zajmują się nie tylko doborem odpowiednich metod korekcji wady wzroku, ale również prowadzą badania nad czynnikami wpływającymi na progresję krótkowzroczności. Równolegle rozwija się także chirurgia refrakcyjna, czyli laserowa korekcja wad wzroku, z której korzystają przede wszystkim młodzi dorośli z ustabilizowaną wadą.
Temat krótkowzroczności jest obecnie przedmiotem licznych badań, konferencji i międzynarodowych grup roboczych. Świadomość skali problemu stale rośnie, ponieważ wiemy już, że mamy do czynienia z narastającą epidemią, a liczba dzieci i dorosłych z krótkowzrocznością będzie w najbliższych latach nadal wzrastać.