BLASK: Jakie są największe wyzwania stawiane obecnie przed chirurgią plastyczną?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Myślę, że dużym wyzwaniem w chwili obecnej jest przede wszystkim kierunek jej rozwoju. Aktualnie u wielu osób po usłyszeniu hasła „chirurgia plastyczna” pierwszym skojarzeniem jest to związane z chirurgią estetyczną, która tak naprawdę jest tylko jej drobnym wycinkiem. Czasem zdarza się też, że jest mylona z medycyną estetyczną, a ta przecież w ogóle nie jest częścią chirurgii plastycznej. Niestety nawet w środowisku medycznym często wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, czym zajmuje się chirurgia plastyczna, a tu chodzi przede wszystkim o naprawy i rekonstrukcje – mamy do czynienia z różnymi deformacjami u dzieci i u dorosłych, takimi jak rozszczepy wargi i podniebienia; zamykamy różnego rodzaju ubytki związane z urazami, a także u ludzi mierzących się z leczeniem onkologicznym, czyli po wycięciu guzów i nowotworów. Chirurgia plastyczna to bardzo szeroka dziedzina. Choć nie dla wszystkich jest to oczywiste, oparzenia również należą do zakresu naszych działań – choć akurat w naszym regionie większość osób wie o istnieniu Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej i kojarzy je z chirurgią plastyczną.
Wyzwaniem, jakie stoi przed chirurgią plastyczną jest również to, by zarówno całe środowisko medyczne, jak i młode osoby, które chcą rozpocząć swoją przygodę ze specjalizacją w tej dziedzinie, kojarzyło ją z rekonstrukcją i aby w ośrodkach publicznych to właśnie to był główny obszar chirurgii plastycznej.
BLASK: Niedawno został Pan Profesor powołany na Konsultanta Krajowego w dziedzinie chirurgii plastycznej, czego jako społeczność akademicka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie gratulujemy! Jakie działania zamierza Pan Profesor realizować w związku z tą nową funkcją?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Jeśli chodzi o zadania konsultanta krajowego, to jedną z najważniejszych kwestii jest kształcenie kadr medycznych pod kątem specjalizacji z chirurgii plastycznej. Pod koniec przyszłego roku mają być gotowe nowe, zmodyfikowane programy specjalizacji i właśnie tutaj jest duże pole do działania, by dopasować go pod takim kątem, aby młodzi adepci chirurgii plastycznej po skończeniu sześciu lat specjalizacji rzeczywiście byli dobrze wyszkolonymi chirurgami, którzy będą potrafili odnaleźć się w tej dziedzinie.
Obecnie obowiązujące programy specjalizacji są już trochę przestarzałe i tutaj naprawdę można wiele zrobić, aby je uaktualnić. Przykładem może być choćby leczenie chorób na pograniczu laryngologii i chirurgii plastycznej. Teraz jest tak, że laryngolodzy przyjeżdżają do nas na staże kierunkowe, a w drugą stronę my, jako chirurdzy plastyczni, tej laryngologii w ogóle nie mamy. To jest jeden z przykładów, które – w mojej opinii – należałoby zmienić w programie specjalizacji – po to, aby nasi adepci mogli zdobyć jak najwięcej praktycznych umiejętności.
BLASK: Pozostańmy więc na chwilę przy kwestii kształcenia młodych adeptów chirurgii plastycznej. Czy mógłby się Pan Profesor podzielić swoimi obserwacjami na temat tego, jakie motywacje kierują dzisiaj studentami, którzy planują specjalizować się właśnie w tym obszarze medycyny? Jakie cechy są przydatne, by dobrze wykonywać ten zawód?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Pod kątem kształcenia studentów muszę powiedzieć, że zarówno nasz region, jak i Uniwersytet Medyczny w Lublinie są wyjątkowe, bo naprawdę tylko nieliczni studenci w Polsce mają okazję zobaczyć centrum oparzeń i odbyć w nim zajęcia. Wiem, że czasem nasi studenci nie są zadowoleni, że muszą pojechać do Łęcznej, czyli poza Lublin, ale dzięki temu mają okazję zobaczyć prawdziwą chirurgię rekonstrukcyjną i plastyczną.
Wielu studentów jest zaskoczonych tym, co oferuje ta dziedzina medycyny. Często po zajęciach spotykam się z pytaniami studentów, czy mogliby przyjść na krótki staż, wolontariat czy praktyki, bo chcieliby zobaczyć więcej. Bardzo mnie to cieszy, bo to znaczy, że chirurgia plastyczna spotyka się z coraz większym zainteresowaniem. Studenci są ciekawi również rekonstrukcji; tego, co możemy zaoferować osobom po wypadkach, zmagających się z oparzeniami czy z wadami wrodzonymi.
Należy tutaj zaznaczyć, że każdy, kto zaczyna jakąkolwiek specjalność chirurgiczną, przez pierwsze dwa lata uczy się chirurgii ogólnej, czyli odbywa moduł podstawowy, a dopiero później wchodzi w tę bardziej specjalistyczną część. Myślę, że warto, aby każdy, kto chciałby spróbować chirurgii plastycznej, najpierw pojawił się na praktykach lub stażu, po to, żeby zobaczyć na czym to tak naprawdę polega i żeby później nie być zawiedzionym, że nie jest to tylko chirurgia estetyczna.
Jeśli chodzi o cechy, jakie przydają się w zawodzie chirurga plastycznego, to podobnie jak w przypadku innych specjalności chirurgicznych, warto mieć zdolności manualne, wyobrażenie i orientację w przestrzeni oraz być kreatywnym – myślę, że te cechy są bardzo ważne. Na pewno trzeba mieć też dużo cierpliwości, bo korzystamy z wielu bardzo precyzyjnych technik mikrochirurgicznych, które są dość czasochłonne.
BLASK: Panie Profesorze, a czy w codziennej pracy chirurga plastycznego przydaje się sztuczna inteligencja?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Jestem zdania, że absolutnie powinniśmy korzystać ze sztucznej inteligencji i tak też robimy. Nawet podczas niedawnego Kongresu Światowego Towarzystwa Mikrochirurgii pokazywane były najbardziej ciekawe, skomplikowane przypadki z całego świata, a osoby, które je prezentowały przedstawiały również to, jaką najlepszą metodę rekonstrukcyjną dobrali i wskazywali, że posiłkowali się przy tym sztuczną inteligencją. Oczywiście zawsze trzeba bardzo krytycznie podchodzić do proponowanych przez nią rozwiązań i je odpowiednio zweryfikować, natomiast uważam, że jako dodatkowe narzędzie do wykorzystania w planowaniu leczenia jest ona bardzo pomocna i warta wykorzystywania.
BLASK: Panie Profesorze, przez kilka ostatnich lat pełnił Pan funkcję konsultanta wojewódzkiego w zakresie chirurgii plastycznej na Lubelszczyźnie. Nie mogę więc nie zapytać o to, w jakiej kondycji – Pana zdaniem – jest chirurgia plastyczna w naszym regionie?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Mamy całkiem dużo do zaoferowania. Niecałe dwa lata temu 15-lecie swojego istnienia obchodziło Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej, stworzone przez śp. prof. Jerzego Strużynę. Jest to jeden z największych tego typu ośrodków w Polsce. Jako region możemy poszczycić się bardzo rozwiniętą chirurgią rekonstrukcyjną – poza ośrodkiem w Łęcznej działają kolejne dwa: jeden znajduje się w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, a drugi – najnowszy – w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 4 w Lublinie. Ze względu na to, że chirurgia plastyczna jest bardzo mocno związana z onkologią, to myślę, że taki ośrodek w COZL jest bardzo potrzebny, bo współpraca chirurgów onkologicznych i chirurgów plastycznych zawsze powinna być ścisła, a to miejsce zajmuje się przede wszystkim leczeniem chorych onkologicznych po resekcjach. Z kolei ośrodek chirurgii plastycznej, który powstał w największym centrum klinicznym, czyli w USK Nr 4, jest nieoceniony m.in. pod kątem pomocy dla innych specjalności (np. neurochirurgii, ortopedii czy laryngologii), gdzie też lekarze powinni współpracować i razem wykonywać zabiegi rekonstrukcyjne. Właśnie dlatego uważam, że jako Lubelszczyzna naprawdę mamy wiele do zaoferowania.
Dodam jeszcze – nawiązując do pierwszego pytania dotyczącego wyzwań i kierunków zmierzania chirurgii plastycznej – że obserwując sytuację polityczną i to, co się dzieje wokół nas (np. przypadki ataków terrorystycznych w innych krajach) oraz fakt, że jako województwo lubelskie sąsiadujemy z państwem, za granicą którego już od kilku lat toczy się wojna, to chirurgia plastyczna jest bardzo, bardzo potrzebna – szczególnie jeśli mówimy o jej rekonstrukcyjnej części. Jednym, z wyzwań, jakiemu chciałbym, abyśmy sprostali jest to, by nasz kraj miał plan zabezpieczenia medycznego na wypadek zdarzeń masowych i katastrof, którego istotną częścią będą wytyczne dotyczące postępowania w przypadku oparzeń oraz innych poważnych urazów. Myślę, że szczególnie Lubelszczyzna jest takim regionem, który powinien mieć tu kluczowy udział.
BLASK: Z jakimi problemami wśród pacjentów najczęściej spotyka się Pan Profesor w swojej codziennej praktyce?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Ze względu na to, że pracuję w centrum leczenia oparzeń, to najczęściej są to oparzenia – zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Warto tutaj zaznaczyć, że tacy pacjenci, po upływie pewnego czasu od wyleczenia, często ponownie do nas trafiają – tym razem z problemem przykurczów bliznowatych, które również naprawiamy. Właśnie dlatego leczenie oparzeń jest tak ważną częścią chirurgii plastycznej, bo dzięki temu jesteśmy w stanie wyleczyć danego pacjenta od początku do końca.
Zajmujemy się też szeroko pojętą chirurgią rekonstrukcyjną, w tym chirurgią ręki, złożonymi rekonstrukcjami pourazowymi, ale wykonujemy też zabiegi plastyczne, związane z innymi chorobami. Jako przykład mogę podać osoby chorujące na otyłość, czyli jedną z najczęściej występujących obecnie chorób na świecie. Pacjenci z ciężką otyłością poddają się chirurgicznemu leczeniu, czyli np. zmniejszeniu żołądka. Po skutecznych operacjach bariatrycznych chorzy tracą na wadze i jest to naprawdę spektakularna zmiana – np. ważą o 50-70 kg mniej. Po utracie tak dużej masy ciała w konsekwencji mierzą się z nadmiarem wiotkiej skóry, ponieważ ona nie obkurcza się wystarczająco. Osoby po leczeniu bariatrycznym, to spora grupa chorych, u których rekonstruujemy m.in. powłoki brzuszne, ramiona czy uda.
Kolejnym bardzo częstym zabiegiem, jaki wykonujemy, jest redukcja piersi. Pacjentek, które zgłaszają się na konsultację w tym zakresie i skarżą się na ogromne problemy z chorobą zwyrodnieniową kręgosłupa, jest coraz więcej. W niektórych przypadkach wycinamy z jednej strony piersi po 1,5-2 kg, więc można sobie wyobrazić skalę problemu. Obecnie czas oczekiwania na ten zabieg jest u nas bardzo długi, bo zgłasza się tak wiele potrzebujących.
W chirurgii plastycznej często zajmujemy się również różnego rodzaju wadami wrodzonymi, przykładem są odstające uszy u dzieci. Operujemy dzieci mające 6-7 lat, bo to jest optymalny wiek na leczenie, przed pójściem do szkoły.
Jesteśmy również prężnie działającym ośrodkiem, jeśli chodzi o Serwis Replantacyjny, czyli – najprościej mówiąc – przyszywamy utracone palce i kończyny. Ze względu na to, że Lubelszczyzna jest regionem rolniczym, to często mamy do czynienia z urazami związanymi z pracą na polu, gdzie niekiedy dochodzi do bardzo poważnych wypadków, a my leczymy zarówno pierwotne, jak i wtórne deformacje kończyn.
BLASK: Z jakimi mitami lub uprzedzeniami najczęściej spotykają się chirurdzy plastyczni?
Prof. Tomasz Korzeniowski: Jest kilka takich kwestii. Największym mitem jest tak naprawdę ten, od którego zaczęliśmy rozmowę, czyli to, że chirurgia plastyczna wiążę się głównie z poprawą wyglądu. Na jego pogłębianie wpływ mają przede wszystkim media, bo w niemal każdym większym serwisie informacyjnym możemy zauważyć, że ktoś znany zrobił sobie zabieg chirurgii estetycznej (czyli tej części chirurgii plastycznej, która należy do obszaru estetycznego), a przecież jest to tylko drobny element wchodzący w skład tej dziedziny. Zauważmy, że wartość chirurgii rekonstrukcyjnej i plastycznej jest w szerokim przekazie zauważana dopiero w przypadkach, kiedy w newsach podaje się informacje np. na temat poważnego zdarzenia czy wypadku, w którym jest wiele ciężko rannych wymagających rekonstrukcji.
Drugim bardzo często spotykanym mitem związanym z chirurgią plastyczną jest powszechne przeświadczenie, że jeśli dany zabieg będzie wykonany przez chirurga plastycznego, to jest to równoznaczne z tym, że nie będzie po nim blizny. Zdarzają się przypadki osób, które zgłaszają się do chirurgów plastycznych np. w celu wycięcia zmian, z którymi bez problemu poradziłby sobie chirurg ogólny, bo myślą, że wtedy nie będą mieć blizn. Nic bardziej mylnego! Ludzki organizm reaguje na uraz w taki sposób, że regeneruje tkankę nie na taką, jaką mieliśmy do tej pory, tylko tworzy bliznę i każde cięcie wiążę się z jej powstaniem. Oczywiście w chirurgii plastycznej stosujemy różne techniki i metody, by uzyskać optymalny wynik. Staramy się ukryć bliznę w takim miejscu, żeby była ona jak najmniej widoczna, albo stosujemy techniki, żeby napięcie tkanek było możliwie małe, ograniczając ryzyko blizny przerostowej. Natomiast mitem jest to, że nie będzie jej wcale.
Kolejny mit związany jest ze wspomnianą już kwestią redukcji piersi, która nadal budzi u niektórych osób wiele wątpliwości. Mamy dużo pacjentek, które po zabiegu stwierdzają, że żałują, że nie zdecydowały się na jego wykonanie wcześniej. Dla przykładu, niedawno operowaliśmy ponad 70-letnią kobietę, która przez lata zmagała się z wieloma niedogodnościami związanymi z posiadaniem ogromnych piersi i długo zastanawiała się, czy taki zabieg będzie dla niej odpowiedni. A przypomnę, że jest to operacja, którą – przy braku przeciwwskazań – wykonujemy pacjentkom w każdym wieku. Finalnie, po redukcji pacjentka poczuła ogromną ulgę, a jedyne czego żałowała, było zwlekanie z decyzją.
Zawsze warto zgłosić się do nas na konsultację, aby rozwiać wątpliwości i omówić czy w danym przypadku możemy przeprowadzić operację z zakresu chirurgii plastycznej, a także zweryfikować panujące mity.
BLASK: Bardzo dziękuję za rozmowę.