BLASK: Czy z medycznego punktu widzenia serce naprawdę może „pęknąć z miłości”, czy to tylko metafora?
Prof. J.P.K: W codziennym języku „pęknięte serce” to zwykle metafora silnego cierpienia emocjonalnego. Medycyna zna jednak w zasadzie dwa różne znaczenia tego sformułowania. Po pierwsze, dosłowne pęknięcie serca jest możliwe. Może dojść do pęknięcia wolnej ściany serca np. jako powikłania zawału, co prowadzi do tamponady i jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Jest to jednak sytuacja wynikająca z ciężkiego uszkodzenia mięśnia sercowego, a nie z samego przeżycia emocjonalnego. Po drugie, w praktyce klinicznej stwierdzenie, że „serce pęka z miłości” najczęściej odnosi się do kardiomiopatii stresowej, (zespołu takotsubo), czyli ostrego, stresowo wywołanego i zwykle odwracalnego osłabienia funkcji lewej komory. W tym sensie metafora ma swoje medyczne odpowiedniki, ponieważ emocje mogą uruchomić reakcję organizmu, która realnie wpływa na pracę serca.
BLASK: Czym jest kardiomiopatia takotsubo i dlaczego nazywa się ją zespołem złamanego serca?
Prof. J.P.K: Kardiomiopatia takotsubo to ostry zespół, w którym dochodzi do przejściowego zaburzenia kurczliwości lewej komory i objawów bardzo podobnych do zawału, często po silnym stresie emocjonalnym (np. żałoba, rozstanie, gwałtowny konflikt) lub fizycznym (np. ciężka infekcja, zabieg, uraz). Nazwa „takotsubo” pochodzi z Japonii i oznacza naczynie do połowu ośmiornic, ponieważ obraz lewej komory w ostrym okresie może przypominać taki kształt ze względu na charakterystyczne zaburzenia kurczliwości określonych segmentów. Określenie „zespół złamanego serca” jest popularne, ponieważ u części pacjentów punkt wyzwalający stanowi dramatyczne wydarzenie emocjonalne. Patofizjologicznie istotną rolę przypisuje się gwałtownej aktywacji układu współczulnego i wysokiemu stężeniu katecholamin, co może wpływać na mikrokrążenie i czynność mięśnia sercowego. Z perspektywy pacjenta kluczowe jest to, że choroba może mieć bardzo ciężki przebieg, choć przy prawidłowym i szybkim leczeniu zmiany są zazwyczaj odwracalne.
BLASK: Czy objawy „złamanego serca” mogą przypominać zawał i jak je odróżnić?
Prof. J.P.K: Tak, objawy mogą być niemal identyczne, tzn. ból w klatce piersiowej, duszność, uczucie ucisku, silne osłabienie. Także w badaniach obserwujemy podobieństwa, ponieważ w zapisie EKG często występują zmiany sugerujące niedokrwienie, a troponiny (laboratoryjne markery uszkodzenia mięśnia sercowego) mogą być podwyższone. Jednocześnie obserwujemy wspomniane zaburzenia kurczliwości mięśnia sercowego, choć zwykle niewspółmiernie duże do pozostałych wyników badań. Z tego powodu pacjent z podejrzeniem takotsubo początkowo jest prowadzony jak pacjent z ostrym zespołem wieńcowym, dopóki nie wykluczy się zawału. Różnicowanie opiera się na diagnostyce szpitalnej. Kluczowe jest obrazowanie tętnic wieńcowych (najczęściej koronarografia) w celu oceny, czy doszło do zamknięcia naczynia, ponieważ zespół takotsubo w przeciwieństwie do klasycznego zawału nie jest spowodowany nagłym zamknięciem tętnicy wieńcowej. Pomaga również echokardiografia, bo w takotsubo zaburzenia kurczliwości często nie odpowiadają unaczynieniu jednej konkretnej tętnicy. W trudniejszych przypadkach bardzo przydatny jest rezonans serca, który pomaga odróżnić takotsubo od zawału i zapalenia mięśnia sercowego.
BLASK: Co dzieje się z sercem, gdy się zakochujemy — jak zmieniają się tętno, ciśnienie i praca układu krążenia?
Prof. J.P.K: Zakochanie wiąże się z wyraźną aktywacją układu nerwowego i hormonalnego. Dla układu krążenia oznacza to przede wszystkim większą reaktywność autonomiczną, tzn. tętno może przyspieszać, mogą występować epizody kołatania serca, a ciśnienie tętnicze może przejściowo wzrastać, zwłaszcza w sytuacjach pobudzenia lub stresu związanego z relacją. Jest to efekt fizjologiczny, związany m.in. z działaniem adrenaliny i noradrenaliny. Równolegle uruchamia się układ nagrody i więzi, które w stabilnej, bezpiecznej relacji mogą sprzyjać poczuciu spokoju, obniżeniu napięcia i lepszej regeneracji. U osób zdrowych te zmiany są zwykle niegroźne.
BLASK: Skąd biorą się „motyle w brzuchu” i czy mają one związek z pracą serca?
Prof. J.P.K: „Motyle w brzuchu” są bardziej przykładem działania osi mózg-jelita. Z sercem ma to związek pośredni, ponieważ układ współczulny, który przyspiesza tętno i może podnosić ciśnienie, oddziałuje także na narządy jamy brzusznej. Jednocześnie kołatanie serca może być przez niektóre osoby również odczuwane w ten sposób. Jest to zatem bardziej równoległy element tej samej reakcji stresowo-emocjonalnej. Dla pacjenta najważniejsze jest rozróżnienie czy przysłowiowe „motyle” są typowe i zwykle fizjologiczne, natomiast ból lub dyskomfort w klatce piersiowej, duszność, omdlenie czy narastające kołatania wymagają oceny lekarskiej.
BLASK: Czy długotrwały stres emocjonalny w związku może realnie zwiększać ryzyko chorób serca?
Prof. J.P.K: Tak, każdy długotrwały stres emocjonalny może zwiększać ryzyko sercowo-naczyniowe, choć zwykle nie działa jako pojedyncza przyczyna, tylko jako czynnik dokładający się do całości profilu ryzyka. Biologicznie przewlekły stres sprzyja utrzymywaniu się podwyższonej aktywacji współczulnej, gorszej jakości snu, wyższemu ciśnieniu tętniczemu, zaburzeniom metabolicznym oraz nasileniu procesów zapalnych. Behawioralnie często prowadzi do mniej korzystnych wyborów takich jak mniejsza aktywność fizyczna, gorsza dieta, czy większa skłonność do używek i zaniedbywania leczenia. Nie bez przyczyny unikanie stresu zostało uwzględnione w polskich zaleceniach sformułowanych jako „10 dla serca”.
BLASK: Jak radzić sobie z emocjami po rozstaniu, aby nie zaszkodzić zdrowiu serca?
Prof. J.P.K: Po rozstaniu kluczowe jest utrzymanie podstawowych filarów zdrowia, które stabilizują układ autonomiczny i zmniejszają ryzyko niekorzystnych reakcji sercowo-naczyniowych. Po pierwsze, należy jasno powiedzieć o bezpieczeństwie, o którym już wspominałam, tzn. jeśli pojawia się ból w klatce piersiowej, duszność, omdlenie, nagłe osłabienie lub silne kołatania, wymaga to pilnej konsultacji, ponieważ emocjonalny kontekst nie wyklucza choroby. Dodatkowo, ważny jest sen i rytm dobowy, ponieważ niedobór snu zwiększa reaktywność układu krążenia i nasila lęk. Warto wdrożyć codzienną, umiarkowaną aktywność fizyczną, nawet w minimalnej formie, ponieważ działa jak naturalny regulator napięcia, a stanowi element prewencji sercowo-naczyniowej. Jednocześnie, należy unikać alkoholu, nikotyny czy nadmiaru stymulantów, które bywają destrukcyjną formą radzenia sobie ze stresem, a mogą nasilać arytmie i pogarszać nastrój, a także zwiększają ryzyko sercowo-naczyniowe. Wreszcie bardzo ważne jest wsparcie społeczne, a pomoc psychologiczna lub psychiatryczna, jeśli potrzebne, powinny być traktowane wręcz jako element profilaktyki.