Ogólnopolski Dzień Transplantacji
Ogólnopolski Dzień Transplantacji przypada na 26 stycznia. Data ta nie jest przypadkowa – to właśnie wtedy obchodzimy rocznicę pierwszego zakończonego sukcesem przeszczepu nerki w Polsce, który został przeprowadzony w Warszawie w 1966 r. To święto ma na celu przede wszystkim zwiększenie świadomości społecznej na temat transplantacji narządów, tkanek i komórek.
– Myślę, że taki dzień jest bardzo ważny i potrzebny. Często rozmawiając z pacjentami, rodzinami, dawcami (zarówno tymi rodzinnymi, spokrewnionymi z dawcami, jak również z dawcami, od których pobieramy komórki krwiotwórcze dla pacjentów z innych ośrodków), spotykamy się z wieloma różnymi pytaniami, obawami, wątpliwościami. Te pytania dotyczą między innymi tego, jak wygląda pobieranie szpiku, przygotowanie dawcy, cała procedura transplantacji. Musimy pamiętać, że proces przeszczepiania szpiku jest długotrwały, a hospitalizacja związana z samą transplantacją jest dopiero początkiem drogi. Wiele czasu musi upłynąć zanim możemy powiedzieć, że jesteśmy już po tej bezpiecznej dla pacjenta stronie. Myślę, że Dzień Transplantacji to dobra okazja do tego, by rozwiać wiele mitów, które czasami narastają, a wynikają zwykle z niedoinformowania. Bardzo cieszymy się z tego, że jest coraz więcej takich akcji edukacyjnych, ponieważ one nam naprawdę pomagają w tym, żeby wyedukować naszych potencjalnych dawców, pacjentów i ich rodziny – podkreśla dr n. med. Magdalena Kozioł z Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku USK 1 w Lublinie.
Transplantologia współcześnie - sukcesy i wyzwania
Eksperci z Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku USK 1 w Lublinie wskazują, że obecnie szpik kostny możemy pozyskiwać z wielu rejonów świata. Najdalszą podróż w celu dostarczenia szpiku pobranego od dawcy odbył Koordynator w 2025 roku. Dawca oddał szpik w Santiago de Chile. Jak wskazują lubelscy specjaliści, najczęstszymi kierunkami, z których sprowadzany jest szpik do naszego kraju, są państwa, do których w przeszłości emigrowali Polacy np. Niemcy, Francja, Wielka Brytania. Praktycznie nie ma dawców z krajów takich jak Japonia, Chiny czy Arabia Saudyjska.
– Największa szansa na znalezienie dawcy jest w rejonach, gdzie żyją ludzie mający z nami wspólnych przodków. Potwierdza się to w praktyce klinicznej. Najliczniejszą grupę dawców zagranicznych stanowią ci z rejestru niemieckiego. Należy mieć świadomość, że tylko około 2-3 proc. ludzi, którzy się zgłoszą jako dawcy, faktycznie nimi zostaną. Co warte zaznaczenia, dawcą można zostać nie tylko jeden raz. Np. dawcy zarejestrowani w DKMS mogą dwa razy można oddać krwiotwórcze komórki macierzyste i dwa razy oddać szpik kostny – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Gromek z Oddziału Hematoonkologii, Transplantacji Szpiku i Chemioterapii USK 1 w Lublinie. – W naszej praktyce klinicznej leczyliśmy pacjenta, dla którego dawca oddawał dwa razy szpik w odstępie 5 lat oraz przeszczepialiśmy szpik kostny od dawcy, który w przeszłości oddawał szpik dla innego chorego. Zrobił to ponownie – mówi dr n. med. Tomasz Gromek.
Jak dodaje, największy sens swojej pracy widzi wtedy, gdy leczenie pacjentów kończy się sukcesem, a oni wracają do pracy zawodowej i aktywnego życia. Podobnego zdania jest lek. med. Olga Czabak, która pracuje na co dzień w KIinice Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku USK 1 w Lublinie.
– Dla mnie największy sukces jest wtedy, gdy widzę pacjenta, u którego transplantacja była przeprowadzona wiele lat wcześniej, a przychodząc na kontrolę do Poradni jest on w całkowitej remisji choroby, żyje normalnie, ma rodzinę, dalej pracuje zawodowo, czerpie z życia – zaznacza lek. med. Olga Czabak.
Z kolei prof. dr hab. n. med. Marek Hus podkreśla, że kierowana przez niego Klinika Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku USK 1 w Lublinie, jest ośrodkiem, który stale się rozwija.
– Aktualnie tworzymy silny zespół transplantacyjny, który w sposób komplementarny uzupełnia nasze możliwości terapeutyczne, które dedykowane są pacjentom z ciężkimi chorobami układu krwiotwórczego, a przede wszystkim z jego nowotworami, jak również w sytuacjach, w których dochodzi do nieodwracalnego uszkodzenia tego układu i w których układ krwiotwórczy nie produkuje komórek, które są komórkami życia. W związku z tym mamy pacjentów z ciężkimi postaciami aplazji szpiku, które również podlegają tej procedurze. Naszym zadaniem jest uzupełnienie terapii, które prowadzone są w Klinice w momencie, kiedy pacjent jest przygotowany do wykonania auto- lub allogenicznej transplantacji komórek krwiotwórczych – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Marek Hus, kierujący Kliniką Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku USK 1 w Lublinie. – Staliśmy się ośrodkiem, który dzisiaj przeszczepia i ratuje życie wszystkim pacjentom, którzy wymagają takiej procedury. Mamy cały przekrój chorób, których sukces zależy od właściwie przeprowadzonej transplantacji komórek krwiotwórczych.
Profesor zwraca uwagę, że dzięki rozwojowi technik diagnostycznych, współcześnie w wielu przypadkach udaje się uniknąć przeszczepiania szpiku, bo działają terapie celowane. – Pozostaje jednak dalej dosyć szeroki margines chorób, których wyleczenie zależy od tej procedury. W związku z tym naszym ogromnym sukcesem jest to, że potrafimy te komórki nie tylko wyszukać wśród osób najbliższych pacjentowi, ale również, w sytuacjach bardzo trudnych, sięgnąć po komórki od dawców, którzy są zrzeszeni w rejestrach światowych, następnie te komórki przetransportować w sposób bezpieczny do Kliniki, a także wykonać bardzo skomplikowaną transplantację opartą na połowie zgodności w tej grupie antygenów, które odpowiadają za właściwy dobór i przyjęcie się przeszczepu komórek macierzystych (przeszczepy haploidentyczne) – wskazuje prof. Marek Hus.
A jakie są największe wyzwania współczesnej transplantologii? Dr n. med. Tomasz Gromek wymienia tu dwa główne aspekty.
– Po pierwsze to leczenie powikłań związanych z transplantacją, które z jednej strony istotnie pogarszają jakość życia chorych a po drugie stanowią zagrożenie dla ich życia. Czas tę sytuację istotnie zmienił. Wprowadzone przez ostatnie lata metody leczenia znacząco poprawiły rokowanie chorych oraz ich jakość życia. Nadal jednak wiele mamy do zrobienia. Kolejne wyzwanie i zagrożenie dla transplantacji to dostępność dawców. Spoglądając na model rodziny „2+1” lub „2+0”, który jest coraz częstszy w Polsce i innych krajach cywilizowanych myślę, że za kilka lat niewielu pacjentów będzie miało dawców rodzinnych. Po prostu nie będą mieli rodzeństwa, zatem ta pierwsza i najlepsza opcja wyboru dawcy będzie dla nich niedostępna – tłumaczy hematolog.