BLASK: Jak powinna komunikować się z chorym rodzina? Często wydaje się nam, że w takich sytuacjach trzeba mówić: „będzie dobrze”, „nie martw się”, „wszystko się ułoży”. Czy to dobre podejście?
Prof. M.S.: Na pewno nie należy zakłamywać rzeczywistości. Nie można zakładać, że chory jest — że tak to ujmę — „impregnowany” na informacje płynące z różnych źródeł i nie rozumie tego, co się dzieje. Nawet jeżeli jest to osoba w bardzo podeszłym wieku, takie założenia mogą być nietrafione. Z pewnością więc nie należy okłamywać, ale też nie trzeba wszystkiego mówić w sposób nadmiernie detaliczny, bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba wyczuć, na ile bliska nam osoba chce otrzymywać konkretne informacje. Nie należy biec z wiadomościami, gdy nie jesteśmy do tego zaproszeni, ale też nie udawać, że nic się nie stało. Ważne jest balansowanie — jeśli pada pytanie, odpowiadam na nie w taki sposób, na jaki jestem w stanie. Można też dopytać: „dlaczego teraz o to pytasz?”, „co chciałabyś wiedzieć?”, „co usłyszałeś podczas rozmowy z lekarzem — czy to jest dla ciebie wystarczające?”.
BLASK: A co mogą zrobić osoby odwiedzające, które nie należą do najbliższej rodziny?
Prof. M.S.: Takie osoby, jeśli chcą pomóc choremu i w pewnym sensie go wesprzeć, powinny po prostu być i poczekać na to, czego faktycznie ta osoba od nich oczekuje. Nie przychodzić tylko po to, żeby „przykleić plaster” na coś, co nie wiadomo, czy w ogóle jest raną.
BLASK: Jakich sformułowań unikać w komunikacji z chorym?
Prof. M.S.: „Wszystko będzie dobrze” albo „teraz to będziemy walczyć”. Oczywiście wiele zależy od etapu zaawansowania choroby oraz od tego, czy nie pojawia się moment zawiedzenia wynikami leczenia — na przykład w przypadku glejaków, kiedy wiemy, że jest to choroba nawracająca i trudna do opanowania.
BLASK: A co zrobić, gdy chory nie chce rozmawiać o swojej chorobie?
Prof. M.S.: Wówczas do tego tematu nie wracajmy, ale zostawmy osobę chorą z jasnym komunikatem: „jeśli będziesz potrzebował lub potrzebowała wrócić do tej rozmowy, jestem tutaj”. Istnieje cała lista typowych błędów, które są stosunkowo często popełniane. Podczas odwiedzin osoby chorej bywa tak, że przychodzimy ją wesprzeć, ale jednocześnie pojawiamy się z gotowym programem i nastawieniem, że musimy ją rozbawić tak, żeby „aż szwy jej popękały” — jeśli jest po zabiegu. Tymczasem chory wcale nie musi oczekiwać bycia rozweselanym.
BLASK: Często bywa tak, że najbliższa rodzina nie chce płakać przy chorym, żeby nie przenosić na niego swoich emocji. Co o takim podejściu sądzi Pani Profesor?
Prof. M.S.: A ja zapytałabym przewrotnie — dlaczego nie płakać przy nim? Przecież to naturalne, że kiedy jest nam przykro, płacz staje się naturalną reakcją na to, co spotkało bliską osobę. Oczywiście rodzina często myśli, że jeśli będzie płakać, to odbierze sobie siłę. Warto jednak zastanowić się głębiej, z czego taka reakcja wynika. Może chodzić o strach przed koniecznością przechodzenia tego razem z chorym albo przed tym, że choroba zmieni życie całej rodziny. Trzeba zdawać sobie sprawę, że uczucie przykrości ma różne wymiary, a tak trudne sytuacje pokazują kondycję rodziny. Jeśli zaczynamy chować wszystkie swoje przeżycia na bok, co ma pomyśleć osoba chora? Prawdopodobnie uzna, że rodzina coś przed nią ukrywa. W efekcie chory często decyduje się nie dokładać swoich emocji bliskim, których kocha — a to prowadzi do osamotnienia. Jeśli chcemy się wspierać i przechodzić przez proces leczenia razem, trudno jest zachowywać emocje wyłącznie dla siebie. Bycie razem w chorobie to proces, w którym po obu stronach mogą pojawiać się „tąpnięcia” — na przykład wtedy, gdy dawkujemy emocje lub informacje, bo nam się wydaje, że tak będzie lepiej. Wówczas przypisujemy osobie bliskiej własne lęki i sposoby myślenia.
BLASK: Co powinni robić bliscy, aby naprawdę wesprzeć osobę, która zachorowała na nowotwór?
Prof. M.S.: Przede wszystkim nie kłamać, pytać o potrzeby, towarzyszyć i nie zagadywać. Nie zapominać o rozmowach na tematy codzienne — nie odcinać chorego od normalnego życia.
BLASK: A jak osoba, która otrzymała niekorzystną diagnozę, może sama przepracować wiadomość o chorobie?
Prof. M.S.: Przede wszystkim dać sobie czas, choć wiele zależy od indywidualnej sytuacji. W swojej pracy spotykam czasem osoby starsze, które przez całe życie opiekowały się innymi, a rodzina nie bierze pod uwagę, że one same mogą czuć się gorzej. Dlatego ważne jest, aby chory pamiętał o zadbaniu o siebie i włączył tryb, w którym potrafi poprosić o pomoc oraz postawić siebie w centrum. Trzeba też pozwolić sobie na złość i na pytania: „dlaczego mnie to spotkało?”. Należy pogodzić się — przynajmniej na jakiś czas — z utratą dobrego funkcjonowania. To naturalne, że pojawia się wtedy gniew, poszukiwanie winnych, etap targowania się aż w końcu przychodzi decyzja: „teraz zrobię wszystko, żeby wyzdrowieć”.,